20 sierpnia 2014

Kallos, Crema al Latte, maska do włosów

Dzisiaj zapraszam na wpis o produkcie wręcz owianym legendą. Bardzo długo zbierałam się do jego zakupu, ale po przeczytaniu w sumie kilkudziesięciu pozytywnych opinii i zachwytów na jego temat, nie mogłam dłużej czekać. Bo kto nie słyszał o masce do włosów Kallos Crema al Latte?



Maseczkę zakupiłam w największym dostępnym opakowaniu, czyli 1000 ml. Zapłaciłam za nią około 11 zł w hurtowni fryzjerskiej, co jest wręcz śmieszną ceną za tak dużo produktu. Opakowanie to plastikowy, zakręcany słoik. Łatwo wydobyć z niego kosmetyk i można bez problemu wykorzystać go do końca.

Działanie maski jest cudowne! Włosy są miękkie, wygładzone i wyraźnie odżywione i pięknie błyszczą. Przy regularnym stosowaniu poprawia się ich kondycja i nawilżenie. Kosmetyk ułatwia rozczesywanie włosów i nie obciąża ich. Maska stosowana naprzemiennie z olejkami pozwala mi dogłębnie zadbać o włosy. Zazwyczaj nakładam ją na minimum 30 minut, ale jak tylko mam czas to trzymam ją na włosach dłużej. 
Jedną z ogromnych zalet maski jest jej przepiękny zapach. Waniliowy budyń - to jego idealne określenie. Zapach jest bardzo intensywny i zdecydowanie uprzyjemnia stosowanie produktu. Dodatkowo utrzymuje się on na włosach bardzo długo! Nie wiem jak to możliwe, ale czasem nawet po kolejnym myciu włosów go czuję :-) Zdecydowany plus!


Konsystencja maski jest idealna. Dość gęsta, nie za rzadka, kremowa. Nie spływa z włosów. Wystarczy ją nałożyć, spiąć włosy w koka i nie musimy się martwić, że cokolwiek będzie kapać. 

Kto jeszcze nie stosował maski Kallos Latte niech dłużej nie zwleka z zakupem!:-) Jakie są Wasze doświadczenia z nią?

25 komentarzy:

  1. Popieram Twoją opinię w 100% !
    Ta maska jest niesamowita, w dodatku ten zapach, mmm! I oczywiście śmieszna cena :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odrobinę bardziej wolę wersję Keratin. Ale tylko odrobinę.
    A jak lubisz takie intensywne zapachy to polecam wersję bananową. Daje mocno po nosie :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Z wielką chęcią kupiłaby ją jednak nie wiem do końca gdzie ją dostać :(
    * Rozpoczęłam nowe rozdanie http://silkybomb.blogspot.com :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam mega ochotę na Kallosy, ale na razie odpuściłam, bo nie wiem jak zużyłabym takie opakowanie ;DD

    OdpowiedzUsuń
  5. O tak, zapach jest cudowny jednak u mnie niestety utrzymywał się tylko kilka godzin po myciu. Moje włosy są chyba bardzo wybredne bo nawet tak chwalone maski nie są w stanie ich do końca zadowolić ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja dodatkowo mieszałam tę maseczkę z olejkiem naturalnym i taką miksturę trzymałam na włosach do godziny czasu. A efekty były bardzo zadowalające :)

    OdpowiedzUsuń
  7. nienawidze tej maski ;) wiecej rozdalam niz zuzylam ^^ smierdziala niesamowicie intensywnie tym budyniem a z wlosow robila istne pobojowisko - jak piorun w miotle. Moje wlosy zdecydowanie nie lubia wielkoczasteczkowych protein ^^

    OdpowiedzUsuń
  8. zużyłam kilka litrów tej maski, bardzo polecam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Latte nie miałam, ale mam Keratin. I też jest niezła ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. na razie używałam tylko szamponów z kallosa

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja jak kiedyś chciałam ją kupić to akurat była wykupiona. Osobiście nie mam potrzeby używania masek do włosów, ale tą bym poużywała :)

    OdpowiedzUsuń
  12. ja ją pokochałam! I na pewno wróci do mnie : )

    OdpowiedzUsuń
  13. u mnie się nie sprawdziła niestety, za to mam wersję różową i jest dość dobra

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie miałam nigdy żadnej maski z Kallosa ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Kallos to dobra marka, nie ma co ukrywać. Ta maska tylko to potwierdza!: ) buziaki, zapraszam!

    OdpowiedzUsuń
  16. Skoro się o niej tak dobrze wypowiadasz, może skuszę na na zakup. Cena jest wspaniała ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Tej nie miałam, ale czekoladowy Kallos jest również wspaniały ;)!

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie miałam, ale może się skuszę po takiej recenzji. ;)
    Pozdrawiam. :*

    OdpowiedzUsuń
  19. A ja jej jeszcze nie mialam ale w koncu bedzie moja: )

    OdpowiedzUsuń
  20. Dużo już czytałam i jedyne co mnie powstrzymuje to ogromne opakowania :D Przy moim lenistwie, niemożliwe do zużycia! Ale może w październiku kupię i będę używała wspólnie z współlokatorką :P

    OdpowiedzUsuń
  21. nie miałam jeszcze, ale dużo dobrego słyszałam na temat tej maski :)

    OdpowiedzUsuń
  22. cały czas nad nią myślę :)
    super blog :)

    OdpowiedzUsuń
  23. no skoro mam nie zwlekać z zakupem to jestem skuszona:::))))
    Pozdrawiam Emm

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie używałam, będę musiała wypróbować ;)

    http://sk-artist.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  25. mam maseczkę latte ale w fioletowym opakowaniu, jest ok
    ale chyba następnym razem zdecyduję się na zakup tej wersji :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i będzie mi miło jeśli zostawisz po sobie ślad;-)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...